Pokazywanie postów oznaczonych etykietą wiara. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą wiara. Pokaż wszystkie posty

czwartek, 13 sierpnia 2026

CZY POTRAFISZ BYĆ ŁAGODNY, KIEDY KTOŚ RANI?


Łagodność nie jest słabością.

Jest siłą, która nie potrzebuje krzyczeć.

Łagodność jest czymś, czego można się nauczyć.

W codziennych rozmowach, w chwilach uniesienia, gdy ktoś wystawia naszą cierpliwość na próbę.

Możemy uczyć się odpowiadać spokojniej, słuchać uważniej, powstrzymywać się od wypowiadania słów, które mogłyby zranić.

Nie odpowiadajmy na zło złem.

Bycie łagodnym to potrafić postawić granice bez krzyku.

Powiedzieć „nie”, nie wzbudzając w drugim człowieku poczucia winy.

Umieć odejść bez nienawiści.

I potrafić kochać bez potrzeby zwycięstwa. 


"UCZCIE SIĘ ODE MNIE, BO JESTEM CICHY I POKORNEGO SERCA" (Mt11,29)





 

wtorek, 23 czerwca 2026

KTOŚ POWIEDZIAŁ MI, ŻE MNIE NIE LUBI. I TO BYŁA JEDNA Z NAJLEPSZYCH RZECZY, JAKIE OSTATNIO USŁYSZAŁAM.



Ktoś powiedział mi ostatnio, że mnie nie lubi…

 

Nastąpiło zatrzymanie.

 

Zwolnienie blokady… :D

 

Ale tak na serio…

 

TAK.

 

Zatrzymałam się.

 

Co dziwne, w moim wnętrzu nie pojawił się ani ból, ani uraza.

 

A przecież również mam ego…

 

I wewnętrzne dziecko, które czasem krzyczy.

 

Miałam w sobie akceptację.

 

I ciekawość.

 

Pojawiło się pytanie: „Dlaczego”?

 

Staram się być przecież dobrym człowiekiem.

 

Może nie zawsze mi wychodzi, ale…

 

Staram się.

 

 

 „Bądźcie dla siebie nawzajem łagodni i miłosierni. Jedni drugim wybaczajcie...” (Ef 4,32)

 

  

„Uważajcie więc, jak postępujecie: nie jak niemądrzy, ale jako mądrzy”. (Ef 5,15)

 

  

„Z całą pokorą, delikatnością i cierpliwością znoście jedni drugich w miłości.” (Ef 4,2)

  

 

„Nie zwalczacie zła złem”. (Mt 5,39)

 

 

Nie jestem idealna.


Szczerze?

 

Daleko mi do idealności.

 

Nie znalazłam w sobie jednak niczego, co wskazywałoby, że chciałam tę osobę


świadomie i celowo zranić. 

 

Po prostu – byłam w jej przestrzeni.

 

Zrozumiałam wtedy dwie rzeczy:

 

1.       ZMIENIŁAM SIĘ

 

Praca ze sobą przyniosła owoce.

 

Przestałam w dużej mierze szukać miłości i akceptacji w oczach innych ludzi,


kosztem samej siebie.

 

Moje poczucie wartości stało się zdrowsze.


 

2.       SKORO JESTEŚMY DLA SIEBIE NAWZAJEM LUSTREM, TO NIE BYŁO O MNIE. BYŁO O TEJ OSOBIE. 


(Zachowanie drugiego człowieka nie definiuje Twojej wartości).


„Wilk będzie przebywał z owieczką, pantera ułoży się obok

 koźlęcia, ciele z lwem

 razem paść się będą, a mały chłopiec będzie je

 prowadził". ( Iz11,6).

 

Marzę o takim świecie.

 

Ale TU – na ziemi, jesteśmy uczniami w szkole życia.

 

Czeka nas wiele doświadczeń, również tych bolesnych.

 

Każdy ma swoje wyzwania i problemy, z którymi się mierzy. 

 

Czasem przygniatają one nas tak bardzo, że wołamy do Boga z prośbą o ratunek.

 

A gdy nie przychodzi od razu, wpadamy w rozpacz i zwątpienie.

 

Stawiamy wówczas pytanie o to, czy Bóg rzeczywiście istnieje?

  

  

W Księdze Daniela  możemy przeczytać historię trzech mężczyzn: Szadraka,

 Meszaka i Abed-Nega.

 

Król Nabuchodonozor nakazał wrzucić ich do pieca za to, że nie oddali

pokłonu bożkowi. 

 

Bez wątpienia, mieli więc problem.

 

Wszystko wskazywało na to, że stracą życie.

 

Ale wtem król zauważył:

  

„Przechadzali się oni wśród płomieni, śpiewali hymny

 Bogu i błogosławili Pana” (Dn 3,24)

  

„Widzę czterech ludzi rozwiązanych, przechadzających się

 wśród płomieni. Nie ponieśli żadnej szkody! Czwarty

 wyglądem przypomina anioła”. (Dn3,92)

 

Co to oznacza?

 

Jeżeli Bóg nie od razu wyciąga nas z ognia naszego cierpienia, jest w nim razem z nami.

 

Niech ta świadomość będzie dla nas pociechą.

 

Tych trzech młodzieńców, zamiast panikować, lamentować i szamotać się w

 poczuciu bezradności – spacerowali i śpiewali.

 

Ufali Panu.

 

Weszli do pieca związani, a wyszli z niego wolni.


Ta historia przypomina mi, jak ważne jest, by nie oddawać pokłonu swoim lękom,

 uzależnieniom, czy innym bożkom współczesnego świata.


Wierze, że gdy pozostaniemy blisko Boga, możemy przejść przez ten ogień i

zachować wewnętrzny pokój. 


2026 (Anna Jaśmina Mucha)
 


piątek, 19 czerwca 2026

WYCIĄGNIJ RĘKĘ

 

Czy chcesz coś zrobić, zrealizować?

Czy chcesz coś konkretnego w swoim życiu osiągnąć?

Więc…

„Wyciągnij rękę!”.  (Mt 12,13).


Z wiarą i z odwagą wyciągnij rękę po to, o co prosisz.

 

Według austriackiego psychiatry Alfreda Adlera:


„Na odwagę może się zdobyć tylko ten, kto czuje, że jest wartościowy”.


Zaś:


„Prawdziwe poczucie własnej wartości daje świadomość bycia przydatnym dla wspólnoty”.

 

Działając dla dobra innych ludzi, często zaczynamy czuć się potrzebni i wartościowi.

Na tej podstawie zyskujemy poczucie własnej wartości.

Pamiętajmy jednak, że nasza wartość duchowa jest niepodważalna!

Jesteśmy bowiem synami i córkami samego Boga, tworząc Ciało Chrystusa, którego On jest Głową.  


„Czyż nie wiecie, że jesteście świątynią Boga i że Duch Boży mieszka w was”? (1 Kor 3,16).


„Wy jesteście Ciałem Chrystusa, a każdy z was jest Jego częścią” (1 Kor 12,27).

 

Czasem nie trzeba nic robić…

Wystarczy po prostu BYĆ.

Już sama twoja obecność w życiu drugiego człowieka może stanowić dla niego nieodzowną wartość i błogosławieństwo.  

Być może jesteś dla kogoś światłem…

I cytując dalej Adlera:


„Zamiast zastanawiać się nad sobą przez pryzmat działań, najpierw trzeba siebie zaakceptować na poziomie samego istnienia”.


A po wyciągnięciu ręki nie bądźmy niecierpliwi…


„Nie pytaj, jakie będą żniwa, lecz upraw pole i proś Boga o błogosławieństwo”. (przysłowie rosyjskie).


Pracuj.

Siej.

Z ufnością, że plon wzejdzie we właściwym czasie. 



© Anna Jaśmina Mucha


czwartek, 18 czerwca 2026

UKRYTY SKARB


Biblijny skarb ukryty w doświadczeniach i w ciszy własnego serca.

Odkrywamy go w modlitwie — w czasie spędzanym na rozmowie z Bogiem.

Tym skarbem jest....

Mądrość.

Mądry człowiek przez całe swoje życie pozostaje uczniem.

I wcale nie chodzi tu o wiedzę z książek.

Ani o coś, co pojawia się nagle — jak za pstryknięciem palca czy dotknięciem czarodziejskiej różdżki.

Mądrość przychodzi stopniowo.

🌿Z wiekiem.

🌿Z doświadczeniem.

🌿Z intencją.

Czasem odnajdujemy ją w cierpieniu.

Bo każdy z nas niesie swój własny krzyż - osobistą karmę.

Mądrość to umiejętność zatrzymania się.

To odwaga powiedzenia „NIE”, gdy inni wokół mówią „TAK”.

To rezygnacja z udowadniania własnej racji na rzecz relacji.

To wypowiedziane na głos: „Przepraszam”, gdy popełniliśmy błąd.

To życie w zgodzie z wyznawanymi wartościami.

Mądrość jest tarczą ochronną dobrego człowieka.

Działa niczym radar — ostrzega przed manipulacjami, złymi zamiarami innych ludzi i zgubną pokusą.

Przed symboliczną: „obcą kobietą”.

Mądrość to Miłość.

Ale Mądrość nie przychodzi sama.

Trzeba jej szukać jak ukrytego skarbu.


© Anna Jaśmina Mucha



DZIEL SIĘ CHLEBEM

 

„Gdy w czasie żniw będziecie żąć zboże na waszej ziemi, nie będziesz go żął aż do samego skraju pola i nie będziesz zbierał kłosów pozostałych po żniwach. Zostawisz je dla ubogiego i cudzoziemca”.  (Kpł 23,22)



„Chleba naszego powszedniego daj nam dzisiaj…”.


Mówimy, odmawiając modlitwę, której Jezus nauczył swoich uczniów. 

Tylko czym jest ten chleb?

Czy tylko wypiekiem?

Mieszaniną mąki, wody i drożdży? 

Choć mojej świętej pamięci babcia zawsze mawiała, że chleb zrobiony na drożdżach to nie chleb. 

W moim odczuciu tym "chlebem" są dobra i wartości zaspokajające nasze prawdziwe potrzeby.

Kiedyś myślała, że wystarczy chcieć.

Bo przecież Bóg wie, czego potrzebuję.

Przecież czytałam nie raz:


„Wasz Ojciec wie, czego potrzebujecie, zanim Go poprosicie” (Mt 6,8)



Więc milczałam.


I często nic się nie działo.


Nie było zmiany, nawet przysłowiowego światełka w tunelu.


Ale pewnego dnia pojawiło się we mnie pytanie:


„Ale dlaczego ty o to nie prosisz”?


No jak to „dlaczego”?


Bo Bóg przecież wie!


„Dlaczego o to nie prosisz”?


- Jak to "dlaczego"? Przecież Bóg wie...


A jednak to pytanie nie dawało mi spokoju.

To był ten moment, kiedy potrzebowałam zatrzymać się i zajrzeć w siebie głębiej.  


Nie będę zdradzać, co wtedy zapisałam na kartce...


Ale jedno wiem na pewno:


Odpowiedź każdy z nas nosi w sobie.


Trzeba tylko zadać pytanie - w ciszy własnego serca i umysłu. 

Emmet Fox w książce „Pomyśl a będzie ci dane” pisze:



„Aby otrzymać (…) rzeczy, musimy się o nie upomnieć (…) i musimy uznać Boga i tylko Boga jako Źródło wszelkiego dobra”.



To taka dygresja...


Bo nie o zdobywaniu chleba chciałam dzisiaj pisać.


„Gdy wejdziecie do ziemi, którą wam daje i w czasie żniw będziecie zbierać jej plony, to pierwszy snop z waszych zbiorów przyniesiecie kapłanowi”. (Kpł 23, 10)



W Piśmie Świętym czytamy o dziesięcinie, która z czasem przybrała formę obowiązku. 

Dziś tego przymusu już nie ma, ale w nas często pozostaje niechęć do dzielenia się tym, co mamy. 

A przecież w Nowym Testamencie uczymy się czegoś więcej: By dawać dobrowolnie. 

Z serca. 


 „Każdy niech przeto postąpi tak, jak mu nakazuje jego własne serce, nie żałując i nie czując się przymuszonym, albowiem radosnego dawce miłuje Bóg (2 Kor 9,7)



W książce: „Sztuka mówienia NIE” czytamy: 


„Musimy dawać zgodnie z nakazami naszego serca i nie powinniśmy przeoczyć momentu, w którym dawanie z miłości staje się dawaniem z musu”.



Zatem...

Dzielmy się naszym "chlebem"  na tyle, na ile czujemy, że płynie to z serca.

Ale przede wszystkim...

Po prostu się dzielmy. 

© Anna Jaśmina Mucha





wtorek, 5 maja 2026

ZWRÓCONY PREZENT

 


Po kilku tygodniach nieobecności stawiam się z nowym, blogowym wpisem.

W tym minionym okresie, doświadczyłam chyba wszystkich możliwych emocji, śledząc niemal całą Mapę Świadomości dr Hawkinsa.

Bynajmniej patrząc na jej dół. 

Od wstydu i poczucia winy, przez poczucie bycia ofiarą świata zewnętrznego, po lęk, dumę i złość.

Uff… działo się.

Do dziś czuję frustrację na wspomnienie mojego zważonego ganache do tortowego tynku.

(Dziewczyny na serio: nie pieczcie w okresie napięcia „przed”…. 

Z troski o was i o waszych partnerów. :P 

Także tego….

Do bycia panią swoich emocji jak widać chyba jeszcze mi daleko. 

Ale o czym właściwie chciałam dzisiaj napisać?

Ach, tak!



Czasami odpowiedzi na nasze rozterki przychodzą z opóźnieniem.

Ale myślę, że zawsze przychodzą w najlepszym dla nas czasie.

Doświadczyłam ostatnio czegoś, czego sens zrozumiałam dopiero później, po tzw. „fakcie”.

Dwa pozornie niezwiązane ze sobą zdarzenia…


Zdarzenie nr 1 – ZAŁAMANIE

Bo mi nie idzie…

Po raz „enty” w moim życiu chciałam rzucić naukę śpiewu.

Robię to od dzieciństwa….

Kiedyś rezygnowałam w akcie posłuszeństwa tego, co mi nakazywano, później rezygnację wybierałam sama.

Jak to się mawia: „pierdzielę, nie robię”!

„Mam dom, mam etat, mam rodzinę – na co mi to”?!

A poza tym: „za stara już na to jestem.”!

I poszła lawina wymówek…

Popsioczyłam, polamentowałam, poryczałam, posiedziałam sobie przez chwilę w pozycji ofiary, aż pewnego dnia podniosłam tyłek z fotela, zakasałam rękawy i stałam się na nowo „woman of power”.

By móc się bardziej rozwijać wynajęłam salę, aby mieć ku temu przestrzeń.

Wydarzenie przyszło i poszło…

Niby po temacie.

A jednak…



Zdarzenie nr. 2 – ZWRÓCONY PREZENT

Niedawno, pewna moja znajoma miała urodziny.

Podarowałam jej prezent…

Nie był drogi, raczej symboliczny.

Przyjęła, co sprawiło mi ogromną radość!

Jakie było moje zdziwienie, gdy kilka dni później ów prezent niespodziewanie mi zwróciła!

W jednej chwili moje dobre samopoczucie odeszło w zapomnienie.

To było coś na miarę ciosu wymierzonego prosto w serce.

Jak przeszycie serca mieczem.

Czułam się jak zbity pies przez resztę dnia.



Z pozoru dwa, niemające ze sobą powiązania zdarzenia, ale….

Przyszło do mnie zrozumienie.

Doświadczyłam bólu wskutek zwróconego prezentu.

Ale czy przypadkiem ja nie postępuję dokładnie tak samo?

Czy nie zwracam mojego daru w postaci talentu, który otrzymałam?

Ile to już razy…?


- wtedy, gdy odmówiono mi zapisania się na wokalny konkurs,

- wtedy, gdy odmówiono mi zapisu do szkoły muzycznej,

- wtedy, gdy ceniony przeze mnie nauczyciel, złożył nagle wypowiedzenie i wyjechał,

- wtedy, gdy nie poszło mi na koncercie zamykającym rok w prywatnej szkole muzycznej,

- wtedy, gdy zachorowałam, tracąc już nadzieje,

- i TERAZ, kiedy nie byłam w stanie ogarnąć linii melodycznej piosenki, która spędzała mi sen z powiek.


Ile to już razy oddawałam Bogu ten prezent, ten talent, mówiąc „nie mogę”, „nie dam rady”?

Samą niewiarą w to, że go otrzymałam, już go zwracam.

A wiecie, co mówi nam, że otrzymaliśmy TEN talent, choć sami go w sobie nie dostrzegamy?

Myślę, że PRAGNIENIE.

Oj, pragnienia bolą…

Dlatego czym prędzej warto zrobić porządek ze wszelkimi wymówkami i zamienić pragnienia na preferencje.



Gdy zrozumiałam o co chodzi w tej lekcji, słowa Psalmu 21 wybrzmiały dla mnie na nowo….

Tym razem zupełnie inaczej, bo na odwrót (przeczytajcie cały, a pojmiecie co mam na myśli):


„(…) Spełniłeś pragnienie jego serca,

Nie odmówiłeś życzeniom warg jego.

Bo wyszedłeś mu naprzeciw (…).


Nie odmawiajmy Bogu.

Bo TAK – talenty są nam dane, by je zwrócić…

Ale pomnożone!

Mamy je rozwinąć i oddać w postaci chwalebnych owoców.

Wierzę, że to właśnie wtedy wypełniamy swoje powołanie.

Siejmy więc hojnie.

Wierze, że to zadanie dla każdego z nas.

A dla wszystkich strudzonych mam dziś na pokrzepienie serc piękny fragment Psalmu 126:

 

„Ci, którzy we łzach sieją,

Żąć będą w radości.

Idą i płaczą niosąc ziarno na zasiew,

Lecz powrócą z radością niosąc swoje snopy”.


Bo rozwój osobisty, rozwój duchowy nie jest łatwy.

Choć przeglądając liczne konta i fotografie w mediach społecznościowych, można odnieść wrażenie, że życie to jedno wielkie „haha hihi” – nie!

Ale nie jesteśmy w tym sami.

Tu wiara jest potrzebna.

A czym jest wiara?

Jest relacją z ŻYWĄ OSOBĄ.



© Anna Jaśmina Mucha




 

CZY POTRAFISZ BYĆ ŁAGODNY, KIEDY KTOŚ RANI?

Łagodność nie jest słabością. Jest siłą, która nie potrzebuje krzyczeć. Łagodność jest czymś, czego można się nauczyć. W codziennych r...