Pokazywanie postów oznaczonych etykietą droga wiary. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą droga wiary. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 16 czerwca 2026

DECYZJA I BŁĄD TO CZĘŚĆ DROGI, NIE JEJ ZAPRZECZENIE.

 

Przychodzę do Was z tym wpisem z dużą niepewnością, ponieważ sama wciąż jestem na drodze poznania. Tym bardziej zachęcam Was do włączenia się do dyskusji, komentowania i dzielenia się swoimi spostrzeżeniami oraz własnym rozeznaniem.
Stanęłam na rozdrożu dróg…
Nie po raz pierwszy w życiu - i zapewne nie ostatni.
Opcja „A”…
Opcja „B”…
 Co wybrać?
Mam wrażenie, że nie potrafię dokonać wyboru.


Znacie to uczucie?
Niekończące się analizowanie zdaje się nie mieć końca...
Za jednym argumentem „za” pojawia się kolejny argument „przeciw” - i tak w kółko.
Proszę Boga, by wskazał mi drogę.
W swoich modlitwach stawiam pytania, lecz - o dziwo - nie otrzymuję odpowiedzi.
Aż któregoś dnia, czytając cytowaną już prze ze mnie książkę  Marie Paul Curley: „Zobacz siebie oczami Boga”, trafiam na słowa:

„(Jezus) Mówi: „Jestem drogą”, a nie „Pokażę wam drogę”.

To było jak olśnienie.
Zrozumiałam bowiem, że jak dziecko czekałam, aż ktoś podejmie za mnie decyzję, dokona trudnego wyboru i powie mi, co mam robić.
Dlaczego?
Bo bałam się odpowiedzialności!
Bo przy podejmowaniu decyzji towarzyszył mi lęk.
 Bo co, jeśli poniosę porażkę?
Jeśli mój wybór okaże się błędny?
Jeśli będę tego żałować?
Jeśli sobie nie poradzę?
Kogo wtedy obwinię za ten wybór?


Czy nie jest często tak, że zwierzamy się naszym bliskim - przyjaciołom, rodzinie -   ze swoich dylematów, pragnąc, by swoimi słowami potwierdzili tę opcję,
 ku której i tak skłania się nasze serce?
Chcemy, aby inni rozwiali nasze wątpliwości.
A później - gdy pojawiają się trudności - bo prędzej czy później zawsze się pojawiają - winimy za "zły wybór" tych, którzy nam doradzali.  
Nie bierzemy odpowiedzialności.
Zapominamy, że ostatnie słowo należało właśnie do nas.


Ileż miłości dostrzegam w tym, że Bóg szanuje naszą wolną wolę.

Pozwala nam nawet zabłądzić.

Popełnić błąd...

Pomylić się.

A gdy się ockniemy - przyjmuje nas z powrotem.

Wracając do słów Marie Paul Curley:

„Porażka pozwala nam szczerze oszacować i zaakceptować nasze zdolności, silne strony i ograniczenia. Może nam również pomóc obrać nowy kurs, na który nigdy wcześniej byśmy się nie zdecydowali”.

Nie pozwólmy, by lęk rządził naszym umysłem.
Gdy oczyścimy serce, łatwiej będzie nam słyszeć i dostrzegać Boże wskazówki.
I bez względu na to, co wybierzemy - opcję „A”, czy opcję „B” - nie zapominajmy, że On jest zawsze z Nami.

„A oto Ja jestem z wami przez wszystkie dni, aż do końca świata” (Mt 28,20).

Ten temat w dalszym ciągu pozostaje dla mnie otwarty…
I być może właśnie dlatego postanowiłam się nim z Wami podzielić.

© Anna Jaśmina Mucha
Fot. Marzena Dubas Fotografia






środa, 13 maja 2026

PUSTA GARŚĆ


Czasami jest tak, że czegoś bardzo, bardzo chcemy.

Czasami wydaje się nam, że to, czego pragniemy - mamy już w garści!

Wszystkie znaki na ziemi i na niebie sugerują nam, że TO już jest nasze.

Ale potem…

Przychodzi rozczarowanie.

NIE MA!

Nasza garść jest pusta.

Nasza ufność i wiara ulatują gdzieś hen…

Niczym hel z rozszczelnionego balonu.

Ale ja w takiej właśnie chwili pragnę Wam o czymś przypomnieć…



„Szczęśliwy jest ten, kto we mnie nie wątpi” (Łk 7, 23).

„Nie płacz” (Łk 7,13).


Być może Twoja garść jest pusta po to, by wrócić do początku i na nowo zadać sobie pytanie:
„DLACZEGO”?
Dlaczego chciałem/chciałam TO mieć?
Dlaczego chciałem/chciałam TO osiągnąć, zrealizować?
Dlaczego konkretnie TEN właśnie cel?
Co Tobą kierowało?
Ale tak naprawdę...

„Po co wyszliście na pustynie”? (Łk7,24).


Ja w takiej chwili wyciągnęłam dla siebie naukę…
By wybierać.
Decydować.
Obierać cele.
I opierać je na mocnym fundamencie odpowiedzi na pytanie: „DLACZEGO”?.
Ale efekt końcowy pozostawiam już Bogu.
Bo nie moja wola…
Ja robię wszystko, jak tylko potrafię najlepiej na ten moment, ale nie przyklejam się do wyniku końcowego.
Nie zakładam, że musi być on taki, jak ja tego pragnę.
Dbam natomiast o pokój serca i radość ducha.
Cieszę się działaniem!
Nie wybiegam zbyt daleko w przyszłość.
Jestem gotowa zgodzić się zarówno na sukces, jak i na porażkę.
Na porażkę, kiedy już rozumiem, że czym innym jest ona dla człowieka, a czym innym dla Pana. 
W książce Marie Paul Curley „Zobacz siebie oczami Boga” czytamy:

„Bóg zupełnie inaczej określa sukces i porażkę. Zapominamy, że Jego plan jest większy i wykracza poza nasze rozumienie. Bóg nie oczekuje, że będziemy odnosić same sukcesy. Chce jedynie, abyśmy realizowali nasze powołanie do miłości i odpowiadali na Jego zaproszenie”.

Zatem…
Powierz Bogu efekty swojej pracy.
On patrzy na naszą odpowiedź na pytanie: „DLACZEGO” i na nasz wysiłek, a nie na efekty, w których sami szukamy doskonałości. 
Może moja garść miała pozostać pusta…
Abym mogła się teraz podzielić z Wami tą refleksją.
A może jeszcze się napełni…
Któż to wie?
Tylko Bóg.
Ale tego, czego nie robię na pewno, to nie tracę ufności.
Wracam do linii startu i ponownie stawiam sobie pytanie:
DLACZEGO?
A gdy moje „DLACZEGO” jest mocne, nie trwożę się, aby znów o to poprosić.


Pocieszenie dla utrapionych:

„Jeżeli będziecie postępować według moich praw, przestrzegać moich przykazań oraz je wypełniać, obdarzę was opadami w porach deszczowych. Ziemia wyda wtedy plon, a polne drzewa owoce. Młocka przeciągnie się u was aż do winobrania, a winobranie aż do siewu. Będziecie się mogli najeść chleba do syta i będziecie mieszkać bezpiecznie w swoim kraju. Obdarzę kraj pokojem, tak że bez lęku będziecie szli na spoczynek. Usunę z niego drapieżne zwierzęta i miecz nie będzie pustoszył waszego kraju (…). Będę się o was troszczył, obdarzę was płodnością, rozmnożę i utwierdzę  z wami moje przymierze (…). Ja skruszyłem wasze jarzmo i pozwoliłem wam chodzić z podniesioną głową”. (Kpł 26, 3-13). 



© Anna Jaśmina Mucha
Fot. Marzena Dubas Fotografia

CZY POTRAFISZ BYĆ ŁAGODNY, KIEDY KTOŚ RANI?

Łagodność nie jest słabością. Jest siłą, która nie potrzebuje krzyczeć. Łagodność jest czymś, czego można się nauczyć. W codziennych r...