Ktoś powiedział mi ostatnio, że mnie nie lubi…
Nastąpiło zatrzymanie.
Zwolnienie blokady… :D
Ale tak na serio…
TAK.
Zatrzymałam się.
Co dziwne, w moim wnętrzu nie pojawił się ani ból, ani
uraza.
A przecież również mam ego…
I wewnętrzne dziecko, które czasem krzyczy.
Miałam w sobie akceptację.
I ciekawość.
Pojawiło się pytanie: „Dlaczego”?
Staram się być przecież dobrym człowiekiem.
Może nie zawsze mi wychodzi, ale…
Staram się.
„Bądźcie dla siebie nawzajem łagodni i miłosierni. Jedni drugim wybaczajcie...” (Ef 4,32)
„Uważajcie więc, jak postępujecie: nie jak niemądrzy, ale jako mądrzy”. (Ef 5,15)
„Z całą pokorą, delikatnością i cierpliwością znoście jedni drugich w miłości.” (Ef 4,2)
„Nie zwalczacie zła złem”. (Mt 5,39)
Nie jestem idealna.
Szczerze?
Daleko mi do idealności.
Nie znalazłam w sobie jednak niczego, co wskazywałoby, że
chciałam tę osobę
świadomie i celowo zranić.
Po prostu – byłam w jej przestrzeni.
Zrozumiałam wtedy dwie rzeczy:
1. ZMIENIŁAM SIĘ
Praca ze sobą przyniosła owoce.
Przestałam w dużej mierze szukać miłości i akceptacji w
oczach innych ludzi,
kosztem samej siebie.
Moje poczucie wartości stało się zdrowsze.
2. SKORO
JESTEŚMY DLA SIEBIE NAWZAJEM LUSTREM, TO NIE BYŁO O MNIE. BYŁO O TEJ
OSOBIE.
(Zachowanie drugiego człowieka nie definiuje Twojej wartości).
„Wilk będzie przebywał z owieczką, pantera ułoży się obok
koźlęcia, ciele z lwem
razem paść się będą, a mały chłopiec będzie je
prowadził". ( Iz11,6).
Marzę o takim świecie.
Ale TU – na ziemi, jesteśmy uczniami w szkole życia.
Czeka nas wiele doświadczeń, również tych bolesnych.
Każdy ma swoje wyzwania i problemy, z którymi się
mierzy.
Czasem przygniatają one nas tak bardzo, że wołamy do Boga z
prośbą o ratunek.
A gdy nie przychodzi od razu, wpadamy w rozpacz i
zwątpienie.
Stawiamy wówczas pytanie o to, czy Bóg rzeczywiście
istnieje?
W Księdze Daniela możemy przeczytać historię trzech
mężczyzn: Szadraka,
Meszaka i Abed-Nega.
Król Nabuchodonozor nakazał wrzucić ich do pieca za to, że nie oddali
pokłonu bożkowi.
Bez wątpienia, mieli więc problem.
Wszystko wskazywało na to, że stracą życie.
Ale wtem król zauważył:
„Przechadzali się oni wśród płomieni, śpiewali hymny
Bogu i błogosławili Pana” (Dn 3,24)
„Widzę czterech ludzi rozwiązanych, przechadzających się
wśród płomieni. Nie ponieśli żadnej szkody! Czwarty
wyglądem przypomina anioła”. (Dn3,92)
Co to oznacza?
Jeżeli Bóg nie od razu wyciąga nas z ognia naszego cierpienia, jest w nim razem z nami.
Niech ta świadomość będzie dla nas pociechą.
Tych trzech młodzieńców, zamiast panikować, lamentować i
szamotać się w
poczuciu bezradności – spacerowali i śpiewali.
Ufali Panu.
Weszli do pieca związani, a wyszli z niego wolni.
Ta historia przypomina mi, jak ważne jest, by nie oddawać pokłonu swoim lękom,
uzależnieniom, czy innym bożkom współczesnego świata.
Wierze, że gdy pozostaniemy blisko Boga, możemy przejść przez ten ogień i
zachować wewnętrzny pokój.

