Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Pismo Święte. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Pismo Święte. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 23 czerwca 2026

KTOŚ POWIEDZIAŁ MI, ŻE MNIE NIE LUBI. I TO BYŁA JEDNA Z NAJLEPSZYCH RZECZY, JAKIE OSTATNIO USŁYSZAŁAM.



Ktoś powiedział mi ostatnio, że mnie nie lubi…

 

Nastąpiło zatrzymanie.

 

Zwolnienie blokady… :D

 

Ale tak na serio…

 

TAK.

 

Zatrzymałam się.

 

Co dziwne, w moim wnętrzu nie pojawił się ani ból, ani uraza.

 

A przecież również mam ego…

 

I wewnętrzne dziecko, które czasem krzyczy.

 

Miałam w sobie akceptację.

 

I ciekawość.

 

Pojawiło się pytanie: „Dlaczego”?

 

Staram się być przecież dobrym człowiekiem.

 

Może nie zawsze mi wychodzi, ale…

 

Staram się.

 

 

 „Bądźcie dla siebie nawzajem łagodni i miłosierni. Jedni drugim wybaczajcie...” (Ef 4,32)

 

  

„Uważajcie więc, jak postępujecie: nie jak niemądrzy, ale jako mądrzy”. (Ef 5,15)

 

  

„Z całą pokorą, delikatnością i cierpliwością znoście jedni drugich w miłości.” (Ef 4,2)

  

 

„Nie zwalczacie zła złem”. (Mt 5,39)

 

 

Nie jestem idealna.


Szczerze?

 

Daleko mi do idealności.

 

Nie znalazłam w sobie jednak niczego, co wskazywałoby, że chciałam tę osobę


świadomie i celowo zranić. 

 

Po prostu – byłam w jej przestrzeni.

 

Zrozumiałam wtedy dwie rzeczy:

 

1.       ZMIENIŁAM SIĘ

 

Praca ze sobą przyniosła owoce.

 

Przestałam w dużej mierze szukać miłości i akceptacji w oczach innych ludzi,


kosztem samej siebie.

 

Moje poczucie wartości stało się zdrowsze.


 

2.       SKORO JESTEŚMY DLA SIEBIE NAWZAJEM LUSTREM, TO NIE BYŁO O MNIE. BYŁO O TEJ OSOBIE. 


(Zachowanie drugiego człowieka nie definiuje Twojej wartości).


„Wilk będzie przebywał z owieczką, pantera ułoży się obok

 koźlęcia, ciele z lwem

 razem paść się będą, a mały chłopiec będzie je

 prowadził". ( Iz11,6).

 

Marzę o takim świecie.

 

Ale TU – na ziemi, jesteśmy uczniami w szkole życia.

 

Czeka nas wiele doświadczeń, również tych bolesnych.

 

Każdy ma swoje wyzwania i problemy, z którymi się mierzy. 

 

Czasem przygniatają one nas tak bardzo, że wołamy do Boga z prośbą o ratunek.

 

A gdy nie przychodzi od razu, wpadamy w rozpacz i zwątpienie.

 

Stawiamy wówczas pytanie o to, czy Bóg rzeczywiście istnieje?

  

  

W Księdze Daniela  możemy przeczytać historię trzech mężczyzn: Szadraka,

 Meszaka i Abed-Nega.

 

Król Nabuchodonozor nakazał wrzucić ich do pieca za to, że nie oddali

pokłonu bożkowi. 

 

Bez wątpienia, mieli więc problem.

 

Wszystko wskazywało na to, że stracą życie.

 

Ale wtem król zauważył:

  

„Przechadzali się oni wśród płomieni, śpiewali hymny

 Bogu i błogosławili Pana” (Dn 3,24)

  

„Widzę czterech ludzi rozwiązanych, przechadzających się

 wśród płomieni. Nie ponieśli żadnej szkody! Czwarty

 wyglądem przypomina anioła”. (Dn3,92)

 

Co to oznacza?

 

Jeżeli Bóg nie od razu wyciąga nas z ognia naszego cierpienia, jest w nim razem z nami.

 

Niech ta świadomość będzie dla nas pociechą.

 

Tych trzech młodzieńców, zamiast panikować, lamentować i szamotać się w

 poczuciu bezradności – spacerowali i śpiewali.

 

Ufali Panu.

 

Weszli do pieca związani, a wyszli z niego wolni.


Ta historia przypomina mi, jak ważne jest, by nie oddawać pokłonu swoim lękom,

 uzależnieniom, czy innym bożkom współczesnego świata.


Wierze, że gdy pozostaniemy blisko Boga, możemy przejść przez ten ogień i

zachować wewnętrzny pokój. 


2026 (Anna Jaśmina Mucha)
 


piątek, 19 czerwca 2026

WYCIĄGNIJ RĘKĘ

 

Czy chcesz coś zrobić, zrealizować?

Czy chcesz coś konkretnego w swoim życiu osiągnąć?

Więc…

„Wyciągnij rękę!”.  (Mt 12,13).


Z wiarą i z odwagą wyciągnij rękę po to, o co prosisz.

 

Według austriackiego psychiatry Alfreda Adlera:


„Na odwagę może się zdobyć tylko ten, kto czuje, że jest wartościowy”.


Zaś:


„Prawdziwe poczucie własnej wartości daje świadomość bycia przydatnym dla wspólnoty”.

 

Działając dla dobra innych ludzi, często zaczynamy czuć się potrzebni i wartościowi.

Na tej podstawie zyskujemy poczucie własnej wartości.

Pamiętajmy jednak, że nasza wartość duchowa jest niepodważalna!

Jesteśmy bowiem synami i córkami samego Boga, tworząc Ciało Chrystusa, którego On jest Głową.  


„Czyż nie wiecie, że jesteście świątynią Boga i że Duch Boży mieszka w was”? (1 Kor 3,16).


„Wy jesteście Ciałem Chrystusa, a każdy z was jest Jego częścią” (1 Kor 12,27).

 

Czasem nie trzeba nic robić…

Wystarczy po prostu BYĆ.

Już sama twoja obecność w życiu drugiego człowieka może stanowić dla niego nieodzowną wartość i błogosławieństwo.  

Być może jesteś dla kogoś światłem…

I cytując dalej Adlera:


„Zamiast zastanawiać się nad sobą przez pryzmat działań, najpierw trzeba siebie zaakceptować na poziomie samego istnienia”.


A po wyciągnięciu ręki nie bądźmy niecierpliwi…


„Nie pytaj, jakie będą żniwa, lecz upraw pole i proś Boga o błogosławieństwo”. (przysłowie rosyjskie).


Pracuj.

Siej.

Z ufnością, że plon wzejdzie we właściwym czasie. 



© Anna Jaśmina Mucha


czwartek, 18 czerwca 2026

DZIEL SIĘ CHLEBEM

 

„Gdy w czasie żniw będziecie żąć zboże na waszej ziemi, nie będziesz go żął aż do samego skraju pola i nie będziesz zbierał kłosów pozostałych po żniwach. Zostawisz je dla ubogiego i cudzoziemca”.  (Kpł 23,22)



„Chleba naszego powszedniego daj nam dzisiaj…”.


Mówimy, odmawiając modlitwę, której Jezus nauczył swoich uczniów. 

Tylko czym jest ten chleb?

Czy tylko wypiekiem?

Mieszaniną mąki, wody i drożdży? 

Choć mojej świętej pamięci babcia zawsze mawiała, że chleb zrobiony na drożdżach to nie chleb. 

W moim odczuciu tym "chlebem" są dobra i wartości zaspokajające nasze prawdziwe potrzeby.

Kiedyś myślała, że wystarczy chcieć.

Bo przecież Bóg wie, czego potrzebuję.

Przecież czytałam nie raz:


„Wasz Ojciec wie, czego potrzebujecie, zanim Go poprosicie” (Mt 6,8)



Więc milczałam.


I często nic się nie działo.


Nie było zmiany, nawet przysłowiowego światełka w tunelu.


Ale pewnego dnia pojawiło się we mnie pytanie:


„Ale dlaczego ty o to nie prosisz”?


No jak to „dlaczego”?


Bo Bóg przecież wie!


„Dlaczego o to nie prosisz”?


- Jak to "dlaczego"? Przecież Bóg wie...


A jednak to pytanie nie dawało mi spokoju.

To był ten moment, kiedy potrzebowałam zatrzymać się i zajrzeć w siebie głębiej.  


Nie będę zdradzać, co wtedy zapisałam na kartce...


Ale jedno wiem na pewno:


Odpowiedź każdy z nas nosi w sobie.


Trzeba tylko zadać pytanie - w ciszy własnego serca i umysłu. 

Emmet Fox w książce „Pomyśl a będzie ci dane” pisze:



„Aby otrzymać (…) rzeczy, musimy się o nie upomnieć (…) i musimy uznać Boga i tylko Boga jako Źródło wszelkiego dobra”.



To taka dygresja...


Bo nie o zdobywaniu chleba chciałam dzisiaj pisać.


„Gdy wejdziecie do ziemi, którą wam daje i w czasie żniw będziecie zbierać jej plony, to pierwszy snop z waszych zbiorów przyniesiecie kapłanowi”. (Kpł 23, 10)



W Piśmie Świętym czytamy o dziesięcinie, która z czasem przybrała formę obowiązku. 

Dziś tego przymusu już nie ma, ale w nas często pozostaje niechęć do dzielenia się tym, co mamy. 

A przecież w Nowym Testamencie uczymy się czegoś więcej: By dawać dobrowolnie. 

Z serca. 


 „Każdy niech przeto postąpi tak, jak mu nakazuje jego własne serce, nie żałując i nie czując się przymuszonym, albowiem radosnego dawce miłuje Bóg (2 Kor 9,7)



W książce: „Sztuka mówienia NIE” czytamy: 


„Musimy dawać zgodnie z nakazami naszego serca i nie powinniśmy przeoczyć momentu, w którym dawanie z miłości staje się dawaniem z musu”.



Zatem...

Dzielmy się naszym "chlebem"  na tyle, na ile czujemy, że płynie to z serca.

Ale przede wszystkim...

Po prostu się dzielmy. 

© Anna Jaśmina Mucha





środa, 13 maja 2026

PUSTA GARŚĆ


Czasami jest tak, że czegoś bardzo, bardzo chcemy.

Czasami wydaje się nam, że to, czego pragniemy - mamy już w garści!

Wszystkie znaki na ziemi i na niebie sugerują nam, że TO już jest nasze.

Ale potem…

Przychodzi rozczarowanie.

NIE MA!

Nasza garść jest pusta.

Nasza ufność i wiara ulatują gdzieś hen…

Niczym hel z rozszczelnionego balonu.

Ale ja w takiej właśnie chwili pragnę Wam o czymś przypomnieć…



„Szczęśliwy jest ten, kto we mnie nie wątpi” (Łk 7, 23).

„Nie płacz” (Łk 7,13).


Być może Twoja garść jest pusta po to, by wrócić do początku i na nowo zadać sobie pytanie:
„DLACZEGO”?
Dlaczego chciałem/chciałam TO mieć?
Dlaczego chciałem/chciałam TO osiągnąć, zrealizować?
Dlaczego konkretnie TEN właśnie cel?
Co Tobą kierowało?
Ale tak naprawdę...

„Po co wyszliście na pustynie”? (Łk7,24).


Ja w takiej chwili wyciągnęłam dla siebie naukę…
By wybierać.
Decydować.
Obierać cele.
I opierać je na mocnym fundamencie odpowiedzi na pytanie: „DLACZEGO”?.
Ale efekt końcowy pozostawiam już Bogu.
Bo nie moja wola…
Ja robię wszystko, jak tylko potrafię najlepiej na ten moment, ale nie przyklejam się do wyniku końcowego.
Nie zakładam, że musi być on taki, jak ja tego pragnę.
Dbam natomiast o pokój serca i radość ducha.
Cieszę się działaniem!
Nie wybiegam zbyt daleko w przyszłość.
Jestem gotowa zgodzić się zarówno na sukces, jak i na porażkę.
Na porażkę, kiedy już rozumiem, że czym innym jest ona dla człowieka, a czym innym dla Pana. 
W książce Marie Paul Curley „Zobacz siebie oczami Boga” czytamy:

„Bóg zupełnie inaczej określa sukces i porażkę. Zapominamy, że Jego plan jest większy i wykracza poza nasze rozumienie. Bóg nie oczekuje, że będziemy odnosić same sukcesy. Chce jedynie, abyśmy realizowali nasze powołanie do miłości i odpowiadali na Jego zaproszenie”.

Zatem…
Powierz Bogu efekty swojej pracy.
On patrzy na naszą odpowiedź na pytanie: „DLACZEGO” i na nasz wysiłek, a nie na efekty, w których sami szukamy doskonałości. 
Może moja garść miała pozostać pusta…
Abym mogła się teraz podzielić z Wami tą refleksją.
A może jeszcze się napełni…
Któż to wie?
Tylko Bóg.
Ale tego, czego nie robię na pewno, to nie tracę ufności.
Wracam do linii startu i ponownie stawiam sobie pytanie:
DLACZEGO?
A gdy moje „DLACZEGO” jest mocne, nie trwożę się, aby znów o to poprosić.


Pocieszenie dla utrapionych:

„Jeżeli będziecie postępować według moich praw, przestrzegać moich przykazań oraz je wypełniać, obdarzę was opadami w porach deszczowych. Ziemia wyda wtedy plon, a polne drzewa owoce. Młocka przeciągnie się u was aż do winobrania, a winobranie aż do siewu. Będziecie się mogli najeść chleba do syta i będziecie mieszkać bezpiecznie w swoim kraju. Obdarzę kraj pokojem, tak że bez lęku będziecie szli na spoczynek. Usunę z niego drapieżne zwierzęta i miecz nie będzie pustoszył waszego kraju (…). Będę się o was troszczył, obdarzę was płodnością, rozmnożę i utwierdzę  z wami moje przymierze (…). Ja skruszyłem wasze jarzmo i pozwoliłem wam chodzić z podniesioną głową”. (Kpł 26, 3-13). 



© Anna Jaśmina Mucha
Fot. Marzena Dubas Fotografia

CZY POTRAFISZ BYĆ ŁAGODNY, KIEDY KTOŚ RANI?

Łagodność nie jest słabością. Jest siłą, która nie potrzebuje krzyczeć. Łagodność jest czymś, czego można się nauczyć. W codziennych r...