wtorek, 5 maja 2026

ZWRÓCONY PREZENT

 


Po kilku tygodniach nieobecności stawiam się z nowym, blogowym wpisem.

W tym minionym okresie, doświadczyłam chyba wszystkich możliwych emocji, śledząc niemal całą Mapę Świadomości dr Hawkinsa.

Bynajmniej patrząc na jej dół. 

Od wstydu i poczucia winy, przez poczucie bycia ofiarą świata zewnętrznego, po lęk, dumę i złość.

Uff… działo się.

Do dziś czuję frustrację na wspomnienie mojego zważonego ganache do tortowego tynku.

(Dziewczyny na serio: nie pieczcie w okresie napięcia „przed”…. 

Z troski o was i o waszych partnerów. :P 

Także tego….

Do bycia panią swoich emocji jak widać chyba jeszcze mi daleko. 

Ale o czym właściwie chciałam dzisiaj napisać?

Ach, tak!



Czasami odpowiedzi na nasze rozterki przychodzą z opóźnieniem.

Ale myślę, że zawsze przychodzą w najlepszym dla nas czasie.

Doświadczyłam ostatnio czegoś, czego sens zrozumiałam dopiero później, po tzw. „fakcie”.

Dwa pozornie niezwiązane ze sobą zdarzenia…


Zdarzenie nr 1 – ZAŁAMANIE

Bo mi nie idzie…

Po raz „enty” w moim życiu chciałam rzucić naukę śpiewu.

Robię to od dzieciństwa….

Kiedyś rezygnowałam w akcie posłuszeństwa tego, co mi nakazywano, później rezygnację wybierałam sama.

Jak to się mawia: „pierdzielę, nie robię”!

„Mam dom, mam etat, mam rodzinę – na co mi to”?!

A poza tym: „za stara już na to jestem.”!

I poszła lawina wymówek…

Popsioczyłam, polamentowałam, poryczałam, posiedziałam sobie przez chwilę w pozycji ofiary, aż pewnego dnia podniosłam tyłek z fotela, zakasałam rękawy i stałam się na nowo „woman of power”.

By móc się bardziej rozwijać wynajęłam salę, aby mieć ku temu przestrzeń.

Wydarzenie przyszło i poszło…

Niby po temacie.

A jednak…



Zdarzenie nr. 2 – ZWRÓCONY PREZENT

Niedawno, pewna moja znajoma miała urodziny.

Podarowałam jej prezent…

Nie był drogi, raczej symboliczny.

Przyjęła, co sprawiło mi ogromną radość!

Jakie było moje zdziwienie, gdy kilka dni później ów prezent niespodziewanie mi zwróciła!

W jednej chwili moje dobre samopoczucie odeszło w zapomnienie.

To było coś na miarę ciosu wymierzonego prosto w serce.

Jak przeszycie serca mieczem.

Czułam się jak zbity pies przez resztę dnia.



Z pozoru dwa, niemające ze sobą powiązania zdarzenia, ale….

Przyszło do mnie zrozumienie.

Doświadczyłam bólu wskutek zwróconego prezentu.

Ale czy przypadkiem ja nie postępuję dokładnie tak samo?

Czy nie zwracam mojego daru w postaci talentu, który otrzymałam?

Ile to już razy…?


- wtedy, gdy odmówiono mi zapisania się na wokalny konkurs,

- wtedy, gdy odmówiono mi zapisu do szkoły muzycznej,

- wtedy, gdy ceniony przeze mnie nauczyciel, złożył nagle wypowiedzenie i wyjechał,

- wtedy, gdy nie poszło mi na koncercie zamykającym rok w prywatnej szkole muzycznej,

- wtedy, gdy zachorowałam, tracąc już nadzieje,

- i TERAZ, kiedy nie byłam w stanie ogarnąć linii melodycznej piosenki, która spędzała mi sen z powiek.


Ile to już razy oddawałam Bogu ten prezent, ten talent, mówiąc „nie mogę”, „nie dam rady”?

Samą niewiarą w to, że go otrzymałam, już go zwracam.

A wiecie, co mówi nam, że otrzymaliśmy TEN talent, choć sami go w sobie nie dostrzegamy?

Myślę, że PRAGNIENIE.

Oj, pragnienia bolą…

Dlatego czym prędzej warto zrobić porządek ze wszelkimi wymówkami i zamienić pragnienia na preferencje.



Gdy zrozumiałam o co chodzi w tej lekcji, słowa Psalmu 21 wybrzmiały dla mnie na nowo….

Tym razem zupełnie inaczej, bo na odwrót (przeczytajcie cały, a pojmiecie co mam na myśli):


„(…) Spełniłeś pragnienie jego serca,

Nie odmówiłeś życzeniom warg jego.

Bo wyszedłeś mu naprzeciw (…).


Nie odmawiajmy Bogu.

Bo TAK – talenty są nam dane, by je zwrócić…

Ale pomnożone!

Mamy je rozwinąć i oddać w postaci chwalebnych owoców.

Wierzę, że to właśnie wtedy wypełniamy swoje powołanie.

Siejmy więc hojnie.

Wierze, że to zadanie dla każdego z nas.

A dla wszystkich strudzonych mam dziś na pokrzepienie serc piękny fragment Psalmu 126:

 

„Ci, którzy we łzach sieją,

Żąć będą w radości.

Idą i płaczą niosąc ziarno na zasiew,

Lecz powrócą z radością niosąc swoje snopy”.


Bo rozwój osobisty, rozwój duchowy nie jest łatwy.

Choć przeglądając liczne konta i fotografie w mediach społecznościowych, można odnieść wrażenie, że życie to jedno wielkie „haha hihi” – nie!

Ale nie jesteśmy w tym sami.

Tu wiara jest potrzebna.

A czym jest wiara?

Jest relacją z ŻYWĄ OSOBĄ.



© Anna Jaśmina Mucha




 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

WYCIĄGNIJ RĘKĘ

  Czy chcesz coś zrobić, zrealizować? Czy chcesz coś konkretnego w swoim życiu osiągnąć? Więc… „Wyciągnij rękę!”.  (Mt 12,13). Z wia...