Przez większość życia czułam się niechciana i niekochana.
To poczucie towarzyszyło mi najpierw w domu, później w szkole, a z czasem także w relacjach z mężczyznami.
Zakochiwałam się, lecz moje uczucia często pozostawały bez odpowiedzi.
Kiedy jako nastolatka byłam w związku, doświadczałam zdrady.
Wybaczałam, wierząc, że każdy zasługuje na drugą szansę.
Niestety po drugiej przychodziła trzecia, a potem kolejna...
Z każdym takim doświadczeniem coraz bardziej utwierdzałam się w przekonaniu, że nie jestem warta miłości.
Kiedyś ktoś powiedział mi: „W Bogu masz wszystko.”
Przez długi czas nie rozumiałam tych słów.
Brzmiały pięknie, ale wydawały się zbyt abstrakcyjne.
Dziś, rozumiem ich sens.
Bo tym wszystkim, czego tak naprawdę szukałam przez całe życie, była Miłość.
Bóg jest Miłością.
To oznacza, że nie muszę już zasługiwać na to, by ktoś mnie wybrał.
Nie muszę udowadniać swojej wartości ani błagać o czyjąś uwagę.
Jestem chciana.
Jestem kochana.
Jestem wybrana.
Nie dlatego, że sobie na to zapracowałam, ale dlatego, że taka jest Boża Miłość.
I
świadomość tej prawdy zmieniła we mnie więcej, niż potrafię opisać.


Brak komentarzy:
Prześlij komentarz