„Gdy w czasie żniw będziecie żąć zboże na waszej ziemi, nie będziesz go żął aż do samego skraju pola i nie będziesz zbierał kłosów pozostałych po żniwach. Zostawisz je dla ubogiego i cudzoziemca”. (Kpł 23,22)
„Chleba naszego powszedniego daj nam dzisiaj…”.
Mówimy, odmawiając modlitwę, której Jezus nauczył swoich uczniów.
Tylko czym jest ten chleb?
Czy tylko wypiekiem?
Mieszaniną mąki, wody i drożdży?
Choć mojej świętej pamięci babcia zawsze mawiała, że chleb zrobiony na drożdżach to nie chleb.
W moim odczuciu tym "chlebem" są dobra i wartości zaspokajające nasze prawdziwe potrzeby.
Kiedyś myślała, że wystarczy chcieć.
Bo przecież Bóg wie, czego potrzebuję.
Przecież czytałam nie raz:
„Wasz Ojciec wie, czego potrzebujecie, zanim Go poprosicie” (Mt 6,8)
Więc milczałam.
I często nic się nie działo.
Nie było zmiany, nawet przysłowiowego światełka w tunelu.
Ale pewnego dnia pojawiło się we mnie pytanie:
„Ale dlaczego ty o to nie prosisz”?
No jak to „dlaczego”?
Bo Bóg przecież wie!
„Dlaczego o to nie prosisz”?
- Jak to "dlaczego"? Przecież Bóg wie...
A jednak to pytanie nie dawało mi spokoju.
To był ten moment, kiedy potrzebowałam zatrzymać się i zajrzeć w siebie głębiej.
Nie będę zdradzać, co wtedy zapisałam na kartce...
Ale jedno wiem na pewno:
Odpowiedź każdy z nas nosi w sobie.
Trzeba tylko zadać pytanie - w ciszy własnego serca i umysłu.
Emmet Fox w książce „Pomyśl a będzie ci dane” pisze:
„Aby otrzymać (…) rzeczy, musimy się o nie upomnieć (…) i musimy uznać Boga i tylko Boga jako Źródło wszelkiego dobra”.
To taka dygresja...
Bo nie o zdobywaniu chleba chciałam dzisiaj pisać.
„Gdy wejdziecie do ziemi, którą wam daje i w czasie żniw będziecie zbierać jej plony, to pierwszy snop z waszych zbiorów przyniesiecie kapłanowi”. (Kpł 23, 10)
W Piśmie Świętym czytamy o dziesięcinie, która z czasem przybrała formę obowiązku.
Dziś tego przymusu już nie ma, ale w nas często pozostaje niechęć do dzielenia się tym, co mamy.
A przecież w Nowym Testamencie uczymy się czegoś więcej: By dawać dobrowolnie.
Z serca.
„Każdy niech przeto postąpi tak, jak mu nakazuje jego własne serce, nie żałując i nie czując się przymuszonym, albowiem radosnego dawce miłuje Bóg (2 Kor 9,7)
W książce: „Sztuka mówienia NIE” czytamy:
„Musimy dawać zgodnie z nakazami naszego serca i nie powinniśmy przeoczyć momentu, w którym dawanie z miłości staje się dawaniem z musu”.
Zatem...
Dzielmy się naszym "chlebem" na tyle, na ile czujemy, że płynie to z serca.
Ale przede wszystkim...
Po prostu się dzielmy.


Brak komentarzy:
Prześlij komentarz