sobota, 25 lipca 2026

CZY NARPAWDĘ WIESZ, CZEGO PRAGNIESZ?

 


„Czego pragniesz?” – pyta Jezus każdego z nas, wiedząc, że miłość jest cenniejsza niż życie.

„Nie wiesz, o co prosisz” – odpowiada, gdy egoistycznie wybieramy samych siebie, żyjąc w złudnej nadziei, że właśnie tam odnajdziemy szczęście.

Człowiek, stworzony przez Miłość, jest powołany do służby na rzecz miłości.

Myślę, że właśnie w tym tkwi tajemnica naszego szczęścia.

Podejmijmy trud, aby kochać.


„Cokolwiek czynicie, z serca wykonujcie, jak dla Pana, a nie dla ludzi.” (Kolosan 3,23)




wtorek, 23 czerwca 2026

KTOŚ POWIEDZIAŁ MI, ŻE MNIE NIE LUBI. I TO BYŁA JEDNA Z NAJLEPSZYCH RZECZY, JAKIE OSTATNIO USŁYSZAŁAM.



Ktoś powiedział mi ostatnio, że mnie nie lubi…

 

Nastąpiło zatrzymanie.

 

Zwolnienie blokady… :D

 

Ale tak na serio…

 

TAK.

 

Zatrzymałam się.

 

Co dziwne, w moim wnętrzu nie pojawił się ani ból, ani uraza.

 

A przecież również mam ego…

 

I wewnętrzne dziecko, które czasem krzyczy.

 

Miałam w sobie akceptację.

 

I ciekawość.

 

Pojawiło się pytanie: „Dlaczego”?

 

Staram się być przecież dobrym człowiekiem.

 

Może nie zawsze mi wychodzi, ale…

 

Staram się.

 

 

 „Bądźcie dla siebie nawzajem łagodni i miłosierni. Jedni drugim wybaczajcie...” (Ef 4,32)

 

  

„Uważajcie więc, jak postępujecie: nie jak niemądrzy, ale jako mądrzy”. (Ef 5,15)

 

  

„Z całą pokorą, delikatnością i cierpliwością znoście jedni drugich w miłości.” (Ef 4,2)

  

 

„Nie zwalczacie zła złem”. (Mt 5,39)

 

 

Nie jestem idealna.


Szczerze?

 

Daleko mi do idealności.

 

Nie znalazłam w sobie jednak niczego, co wskazywałoby, że chciałam tę osobę


świadomie i celowo zranić. 

 

Po prostu – byłam w jej przestrzeni.

 

Zrozumiałam wtedy dwie rzeczy:

 

1.       ZMIENIŁAM SIĘ

 

Praca ze sobą przyniosła owoce.

 

Przestałam w dużej mierze szukać miłości i akceptacji w oczach innych ludzi,


kosztem samej siebie.

 

Moje poczucie wartości stało się zdrowsze.


 

2.       SKORO JESTEŚMY DLA SIEBIE NAWZAJEM LUSTREM, TO NIE BYŁO O MNIE. BYŁO O TEJ OSOBIE. 


(Zachowanie drugiego człowieka nie definiuje Twojej wartości).


„Wilk będzie przebywał z owieczką, pantera ułoży się obok

 koźlęcia, ciele z lwem

 razem paść się będą, a mały chłopiec będzie je

 prowadził". ( Iz11,6).

 

Marzę o takim świecie.

 

Ale TU – na ziemi, jesteśmy uczniami w szkole życia.

 

Czeka nas wiele doświadczeń, również tych bolesnych.

 

Każdy ma swoje wyzwania i problemy, z którymi się mierzy. 

 

Czasem przygniatają one nas tak bardzo, że wołamy do Boga z prośbą o ratunek.

 

A gdy nie przychodzi od razu, wpadamy w rozpacz i zwątpienie.

 

Stawiamy wówczas pytanie o to, czy Bóg rzeczywiście istnieje?

  

  

W Księdze Daniela  możemy przeczytać historię trzech mężczyzn: Szadraka,

 Meszaka i Abed-Nega.

 

Król Nabuchodonozor nakazał wrzucić ich do pieca za to, że nie oddali

pokłonu bożkowi. 

 

Bez wątpienia, mieli więc problem.

 

Wszystko wskazywało na to, że stracą życie.

 

Ale wtem król zauważył:

  

„Przechadzali się oni wśród płomieni, śpiewali hymny

 Bogu i błogosławili Pana” (Dn 3,24)

  

„Widzę czterech ludzi rozwiązanych, przechadzających się

 wśród płomieni. Nie ponieśli żadnej szkody! Czwarty

 wyglądem przypomina anioła”. (Dn3,92)

 

Co to oznacza?

 

Jeżeli Bóg nie od razu wyciąga nas z ognia naszego cierpienia, jest w nim razem z nami.

 

Niech ta świadomość będzie dla nas pociechą.

 

Tych trzech młodzieńców, zamiast panikować, lamentować i szamotać się w

 poczuciu bezradności – spacerowali i śpiewali.

 

Ufali Panu.

 

Weszli do pieca związani, a wyszli z niego wolni.


Ta historia przypomina mi, jak ważne jest, by nie oddawać pokłonu swoim lękom,

 uzależnieniom, czy innym bożkom współczesnego świata.


Wierze, że gdy pozostaniemy blisko Boga, możemy przejść przez ten ogień i

zachować wewnętrzny pokój. 


2026 (Anna Jaśmina Mucha)
 


piątek, 19 czerwca 2026

WYCIĄGNIJ RĘKĘ

 

Czy chcesz coś zrobić, zrealizować?

Czy chcesz coś konkretnego w swoim życiu osiągnąć?

Więc…

„Wyciągnij rękę!”.  (Mt 12,13).


Z wiarą i z odwagą wyciągnij rękę po to, o co prosisz.

 

Według austriackiego psychiatry Alfreda Adlera:


„Na odwagę może się zdobyć tylko ten, kto czuje, że jest wartościowy”.


Zaś:


„Prawdziwe poczucie własnej wartości daje świadomość bycia przydatnym dla wspólnoty”.

 

Działając dla dobra innych ludzi, często zaczynamy czuć się potrzebni i wartościowi.

Na tej podstawie zyskujemy poczucie własnej wartości.

Pamiętajmy jednak, że nasza wartość duchowa jest niepodważalna!

Jesteśmy bowiem synami i córkami samego Boga, tworząc Ciało Chrystusa, którego On jest Głową.  


„Czyż nie wiecie, że jesteście świątynią Boga i że Duch Boży mieszka w was”? (1 Kor 3,16).


„Wy jesteście Ciałem Chrystusa, a każdy z was jest Jego częścią” (1 Kor 12,27).

 

Czasem nie trzeba nic robić…

Wystarczy po prostu BYĆ.

Już sama twoja obecność w życiu drugiego człowieka może stanowić dla niego nieodzowną wartość i błogosławieństwo.  

Być może jesteś dla kogoś światłem…

I cytując dalej Adlera:


„Zamiast zastanawiać się nad sobą przez pryzmat działań, najpierw trzeba siebie zaakceptować na poziomie samego istnienia”.


A po wyciągnięciu ręki nie bądźmy niecierpliwi…


„Nie pytaj, jakie będą żniwa, lecz upraw pole i proś Boga o błogosławieństwo”. (przysłowie rosyjskie).


Pracuj.

Siej.

Z ufnością, że plon wzejdzie we właściwym czasie. 



© Anna Jaśmina Mucha


czwartek, 18 czerwca 2026

UKRYTY SKARB


Biblijny skarb ukryty w doświadczeniach i w ciszy własnego serca.

Odkrywamy go w modlitwie — w czasie spędzanym na rozmowie z Bogiem.

Tym skarbem jest....

Mądrość.

Mądry człowiek przez całe swoje życie pozostaje uczniem.

I wcale nie chodzi tu o wiedzę z książek.

Ani o coś, co pojawia się nagle — jak za pstryknięciem palca czy dotknięciem czarodziejskiej różdżki.

Mądrość przychodzi stopniowo.

🌿Z wiekiem.

🌿Z doświadczeniem.

🌿Z intencją.

Czasem odnajdujemy ją w cierpieniu.

Bo każdy z nas niesie swój własny krzyż - osobistą karmę.

Mądrość to umiejętność zatrzymania się.

To odwaga powiedzenia „NIE”, gdy inni wokół mówią „TAK”.

To rezygnacja z udowadniania własnej racji na rzecz relacji.

To wypowiedziane na głos: „Przepraszam”, gdy popełniliśmy błąd.

To życie w zgodzie z wyznawanymi wartościami.

Mądrość jest tarczą ochronną dobrego człowieka.

Działa niczym radar — ostrzega przed manipulacjami, złymi zamiarami innych ludzi i zgubną pokusą.

Przed symboliczną: „obcą kobietą”.

Mądrość to Miłość.

Ale Mądrość nie przychodzi sama.

Trzeba jej szukać jak ukrytego skarbu.


© Anna Jaśmina Mucha



DZIEL SIĘ CHLEBEM

 

„Gdy w czasie żniw będziecie żąć zboże na waszej ziemi, nie będziesz go żął aż do samego skraju pola i nie będziesz zbierał kłosów pozostałych po żniwach. Zostawisz je dla ubogiego i cudzoziemca”.  (Kpł 23,22)



„Chleba naszego powszedniego daj nam dzisiaj…”.


Mówimy, odmawiając modlitwę, której Jezus nauczył swoich uczniów. 

Tylko czym jest ten chleb?

Czy tylko wypiekiem?

Mieszaniną mąki, wody i drożdży? 

Choć mojej świętej pamięci babcia zawsze mawiała, że chleb zrobiony na drożdżach to nie chleb. 

W moim odczuciu tym "chlebem" są dobra i wartości zaspokajające nasze prawdziwe potrzeby.

Kiedyś myślała, że wystarczy chcieć.

Bo przecież Bóg wie, czego potrzebuję.

Przecież czytałam nie raz:


„Wasz Ojciec wie, czego potrzebujecie, zanim Go poprosicie” (Mt 6,8)



Więc milczałam.


I często nic się nie działo.


Nie było zmiany, nawet przysłowiowego światełka w tunelu.


Ale pewnego dnia pojawiło się we mnie pytanie:


„Ale dlaczego ty o to nie prosisz”?


No jak to „dlaczego”?


Bo Bóg przecież wie!


„Dlaczego o to nie prosisz”?


- Jak to "dlaczego"? Przecież Bóg wie...


A jednak to pytanie nie dawało mi spokoju.

To był ten moment, kiedy potrzebowałam zatrzymać się i zajrzeć w siebie głębiej.  


Nie będę zdradzać, co wtedy zapisałam na kartce...


Ale jedno wiem na pewno:


Odpowiedź każdy z nas nosi w sobie.


Trzeba tylko zadać pytanie - w ciszy własnego serca i umysłu. 

Emmet Fox w książce „Pomyśl a będzie ci dane” pisze:



„Aby otrzymać (…) rzeczy, musimy się o nie upomnieć (…) i musimy uznać Boga i tylko Boga jako Źródło wszelkiego dobra”.



To taka dygresja...


Bo nie o zdobywaniu chleba chciałam dzisiaj pisać.


„Gdy wejdziecie do ziemi, którą wam daje i w czasie żniw będziecie zbierać jej plony, to pierwszy snop z waszych zbiorów przyniesiecie kapłanowi”. (Kpł 23, 10)



W Piśmie Świętym czytamy o dziesięcinie, która z czasem przybrała formę obowiązku. 

Dziś tego przymusu już nie ma, ale w nas często pozostaje niechęć do dzielenia się tym, co mamy. 

A przecież w Nowym Testamencie uczymy się czegoś więcej: By dawać dobrowolnie. 

Z serca. 


 „Każdy niech przeto postąpi tak, jak mu nakazuje jego własne serce, nie żałując i nie czując się przymuszonym, albowiem radosnego dawce miłuje Bóg (2 Kor 9,7)



W książce: „Sztuka mówienia NIE” czytamy: 


„Musimy dawać zgodnie z nakazami naszego serca i nie powinniśmy przeoczyć momentu, w którym dawanie z miłości staje się dawaniem z musu”.



Zatem...

Dzielmy się naszym "chlebem"  na tyle, na ile czujemy, że płynie to z serca.

Ale przede wszystkim...

Po prostu się dzielmy. 

© Anna Jaśmina Mucha





TU JEST POLSKA


Odnoszę ostatnio wrażenie, że nam - młodym - często wydaje się, że trwający w naszym kraju pokój jest czymś oczywistym. 

Jest standardem, który był, jest i  zawsze będzie. 

Nie pamiętamy, że jeszcze nie tak dawno tego "standardu" nie było.

Od zakończenia II wojny światowej minęło dopiero 80 lat.

Zaledwie 80 lat.

Wciąż żyją świadkowie tych okrutnych wydarzeń. 
 
To, co wiem na pewno, to fakt, że znajomość historii uczy pokory - tej, której, jak uważam, coraz częściej brakuje w naszej codzienności. 
 
Wchodzimy w konszachty z samym diabłem, zabiegając gorliwie o to, co światowe, cielesne i przyziemne.

Goniąc za uciechami i podnietami, łatwo zapominamy o sprawiedliwości,  moralności, etyce i miłości do drugiego człowieka. 
 
Rodak przeciwko rodakowi staje.
 
Polak Polakowi wilkiem. 
 
Jak ważna jest znajomość historii...
 
I nie chodzi o zemstę czy odwet, lecz o pamięć i wdzięczność wobec Bohaterów, dzięki którym dziś możemy żyć w wolnym kraju.
 
Jak ważna jest dbałość o ten "standard", który mamy i którym się cieszymy. 
 
Jak ważne jest bronienie wartości i fundamentów naszej kultury.
 
Aby Polska nadal była Polską. 



Jako dziecko całkowicie wypierałam informacje o przeszłości.
Lekcje historii były dla mnie prawdziwą katuszą.
Wojna, mrok, zimno, strach, głód...
Śmierć. 
Wmawiałam sobie wtedy, że to tylko opowieści - że tak naprawdę nie mogło tak być.
Nikt nikogo nie mordował.
Nikt nikogo nie gwałcił.
Nikt nie odbierał dzieciom matek.
Dziś wiem, że to fakty. 
Tak było...
I właśnie dlatego dziś chodzi o pamięć.
By historia nie zataczała koła. 
Dziś, uczę się historii na nowo - świadomie, z uważnością i otwartym umysłem.
Otwierając oczy, by  widzieć...
I uszy, by słyszeć.
Otwierając serce na współczucie dla tych, którzy walczyli...
I dla tych, którzy polegli. 
I rodzi się decyzja.
By pamiętać. 
Dziś potrzebujemy nowego, świadomego i miłującego się pokolenia. ❤️

© Anna Jaśmina Mucha
Fot. Marzena Dubas Fotografia

wtorek, 16 czerwca 2026

DECYZJA I BŁĄD TO CZĘŚĆ DROGI, NIE JEJ ZAPRZECZENIE.

 

Przychodzę do Was z tym wpisem z dużą niepewnością, ponieważ sama wciąż jestem na drodze poznania. Tym bardziej zachęcam Was do włączenia się do dyskusji, komentowania i dzielenia się swoimi spostrzeżeniami oraz własnym rozeznaniem.
Stanęłam na rozdrożu dróg…
Nie po raz pierwszy w życiu - i zapewne nie ostatni.
Opcja „A”…
Opcja „B”…
 Co wybrać?
Mam wrażenie, że nie potrafię dokonać wyboru.


Znacie to uczucie?
Niekończące się analizowanie zdaje się nie mieć końca...
Za jednym argumentem „za” pojawia się kolejny argument „przeciw” - i tak w kółko.
Proszę Boga, by wskazał mi drogę.
W swoich modlitwach stawiam pytania, lecz - o dziwo - nie otrzymuję odpowiedzi.
Aż któregoś dnia, czytając cytowaną już prze ze mnie książkę  Marie Paul Curley: „Zobacz siebie oczami Boga”, trafiam na słowa:

„(Jezus) Mówi: „Jestem drogą”, a nie „Pokażę wam drogę”.

To było jak olśnienie.
Zrozumiałam bowiem, że jak dziecko czekałam, aż ktoś podejmie za mnie decyzję, dokona trudnego wyboru i powie mi, co mam robić.
Dlaczego?
Bo bałam się odpowiedzialności!
Bo przy podejmowaniu decyzji towarzyszył mi lęk.
 Bo co, jeśli poniosę porażkę?
Jeśli mój wybór okaże się błędny?
Jeśli będę tego żałować?
Jeśli sobie nie poradzę?
Kogo wtedy obwinię za ten wybór?


Czy nie jest często tak, że zwierzamy się naszym bliskim - przyjaciołom, rodzinie -   ze swoich dylematów, pragnąc, by swoimi słowami potwierdzili tę opcję,
 ku której i tak skłania się nasze serce?
Chcemy, aby inni rozwiali nasze wątpliwości.
A później - gdy pojawiają się trudności - bo prędzej czy później zawsze się pojawiają - winimy za "zły wybór" tych, którzy nam doradzali.  
Nie bierzemy odpowiedzialności.
Zapominamy, że ostatnie słowo należało właśnie do nas.


Ileż miłości dostrzegam w tym, że Bóg szanuje naszą wolną wolę.

Pozwala nam nawet zabłądzić.

Popełnić błąd...

Pomylić się.

A gdy się ockniemy - przyjmuje nas z powrotem.

Wracając do słów Marie Paul Curley:

„Porażka pozwala nam szczerze oszacować i zaakceptować nasze zdolności, silne strony i ograniczenia. Może nam również pomóc obrać nowy kurs, na który nigdy wcześniej byśmy się nie zdecydowali”.

Nie pozwólmy, by lęk rządził naszym umysłem.
Gdy oczyścimy serce, łatwiej będzie nam słyszeć i dostrzegać Boże wskazówki.
I bez względu na to, co wybierzemy - opcję „A”, czy opcję „B” - nie zapominajmy, że On jest zawsze z Nami.

„A oto Ja jestem z wami przez wszystkie dni, aż do końca świata” (Mt 28,20).

Ten temat w dalszym ciągu pozostaje dla mnie otwarty…
I być może właśnie dlatego postanowiłam się nim z Wami podzielić.

© Anna Jaśmina Mucha
Fot. Marzena Dubas Fotografia






CZY POTRAFISZ BYĆ ŁAGODNY, KIEDY KTOŚ RANI?

Łagodność nie jest słabością. Jest siłą, która nie potrzebuje krzyczeć. Łagodność jest czymś, czego można się nauczyć. W codziennych r...