Czasami jest tak, że czegoś bardzo, bardzo chcemy.
Czasami wydaje się nam, że to, czego pragniemy - mamy już w garści!
Wszystkie znaki na ziemi i na niebie sugerują nam, że TO już jest nasze.
Ale potem…
Przychodzi rozczarowanie.
NIE MA!
Nasza garść jest pusta.
Nasza ufność i wiara ulatują gdzieś hen…
Niczym hel z rozszczelnionego balonu.
Ale ja w takiej właśnie chwili pragnę Wam o czymś przypomnieć…
„Szczęśliwy jest ten, kto we mnie nie wątpi” (Łk 7, 23).
„Nie płacz” (Łk 7,13).
Być może Twoja garść jest pusta po to, by wrócić do początku i na nowo zadać sobie pytanie:
„DLACZEGO”?
Dlaczego chciałem/chciałam TO mieć?
Dlaczego chciałem/chciałam TO osiągnąć, zrealizować?
Dlaczego konkretnie TEN właśnie cel?
Co Tobą kierowało?
Ale tak naprawdę...
„Po co wyszliście na pustynie”? (Łk7,24).
Ja w takiej chwili wyciągnęłam dla siebie naukę…
By wybierać.
Decydować.
Obierać cele.
I opierać je na mocnym fundamencie odpowiedzi na pytanie: „DLACZEGO”?.
Ale efekt końcowy pozostawiam już Bogu.
Bo nie moja wola…
Ja robię wszystko, jak tylko potrafię najlepiej na ten moment, ale nie przyklejam się do wyniku końcowego.
Nie zakładam, że musi być on taki, jak ja tego pragnę.
Dbam natomiast o pokój serca i radość ducha.
Cieszę się działaniem!
Nie wybiegam zbyt daleko w przyszłość.
Jestem gotowa zgodzić się zarówno na sukces, jak i na porażkę.
Na porażkę, kiedy już rozumiem, że czym innym jest ona dla człowieka, a czym innym dla Pana.
W książce Marie Paul Curley „Zobacz siebie oczami Boga” czytamy:
„Bóg zupełnie inaczej określa sukces i porażkę. Zapominamy, że Jego plan jest większy i wykracza poza nasze rozumienie. Bóg nie oczekuje, że będziemy odnosić same sukcesy. Chce jedynie, abyśmy realizowali nasze powołanie do miłości i odpowiadali na Jego zaproszenie”.
Zatem…
Powierz Bogu efekty swojej pracy.
On patrzy na naszą odpowiedź na pytanie: „DLACZEGO” i na nasz wysiłek, a nie na efekty, w których sami szukamy doskonałości.
Może moja garść miała pozostać pusta…
Abym mogła się teraz podzielić z Wami tą refleksją.
A może jeszcze się napełni…
Któż to wie?
Tylko Bóg.
Ale tego, czego nie robię na pewno, to nie tracę ufności.
Wracam do linii startu i ponownie stawiam sobie pytanie:
DLACZEGO?
A gdy moje „DLACZEGO” jest mocne, nie trwożę się, aby znów o to poprosić.
„Jeżeli będziecie postępować według moich praw, przestrzegać moich przykazań oraz je wypełniać, obdarzę was opadami w porach deszczowych. Ziemia wyda wtedy plon, a polne drzewa owoce. Młocka przeciągnie się u was aż do winobrania, a winobranie aż do siewu. Będziecie się mogli najeść chleba do syta i będziecie mieszkać bezpiecznie w swoim kraju. Obdarzę kraj pokojem, tak że bez lęku będziecie szli na spoczynek. Usunę z niego drapieżne zwierzęta i miecz nie będzie pustoszył waszego kraju (…). Będę się o was troszczył, obdarzę was płodnością, rozmnożę i utwierdzę z wami moje przymierze (…). Ja skruszyłem wasze jarzmo i pozwoliłem wam chodzić z podniesioną głową”. (Kpł 26, 3-13).
© Anna Jaśmina Mucha


